Warszawa zmieniła się przez ostatnie 20 lat nie do poznania. Stolica Polski góruje w rankingach nad innymi miastami, a teraz również jeśli chodzi o najwyższy taras widokowy w całej Unii Europejskiej – Highline Warsaw / Varso Tower. Oto poradnik, jak do niego trafić i dlaczego warto.
Centrum Warszawy, przez dziesięciolecia zdominowane przez stalinowski Pałac Kultury i Nauki, to dzisiaj krajobraz wysokich przeszklonych drapaczy chmur, realizacja marzenia Stefana Żeromskiego o “szklanych domach”.

Staruszek Pałac Kultury powoli zapada się w lesie coraz wyższych i lśniących biurowców. Jednym z nich jest Varso Place i Varso Tower – najwyżej położony taras widokowy w całej UE, bo panoramę miasta można podziwiać z wysokości 230 metrów i to 360 stopni, wokół.
Warto się wybrać. Nasza pierwsza wizyta przypadła w zimowy świąteczny okres. Oto jak dotrzeć:
Zaczynamy od ulicy Chmielnej
Do Verso Tower wchodzimy od ulicy Chmielnej 69, tuż obok głównego lobby Varso Tower i wyjścia z Dworca Centralnego PKP. Jeśli przyjedziecie samochodem, można go zaparkować na płatnym parkingu podziemnym lub wzdłuż ulicy Chmielnej.

Na parterze budynku znajduje się kasa i bramki do wejścia. Bilety proponujemy kupić wcześniej online na tej stronie – po prostu jest taniej i macie gwarancję terminu. Z tym jest różnie – z reguły ludzie rezerwują godziny zachodu słońca, aby podziwiać to zjawisko nad miastem, ale uwierzcie mi, że warto się wybrać również o innej porze. My byliśmy tuż po zmroku w mroźny styczniowy dzień. Warsaw by night wygląda pięknie, a zaledwie ułamek tego pokazujemy na filmie:
Opłaty
Cena na miejscu dla dorosłego to 70 zł, a przy wcześniejszej rezerwacji online… 45 zł. Jest różnica. Młodzież od 12 lat – 30 zł, a dzieci 15 zł. Wejścia są co 30 minut. Czasami przed bramkami tworzy się kolejka, ale to zaledwie kilkanaście minut czekania. Po przejściu przez bramki wjeżdżamy bardzo szybką windą na wysokość 190 metrów. Słychać głównie obce języki, polski sporadycznie. Atrakcja przyciąga bardzo wielu cudzoziemców.

Nie ma ograniczenia czasowego, jeśli chodzi o czas spędzany na górze, a więc nie musimy się spieszyć. Nam wszystko – ale to była zima – zajęło około 1,5 godziny. W porze ciepłej, gdy otwarty jest bar i pogoda zachęca do przesiadywania na ławkach, może zejść dłużej.

Warszawa na dłoni
Już na tym poziomie możemy podziwiać miejski krajobraz przez duże przeszklone szyby. To jednak nie koniec wspinania się. Kolejną windą docieramy na 53 piętro, na którym znajduje się taras. Stąd stolicę Polski mamy jak na dłoni. Pałac Kultury wydaje się jakimś karłem, podobnie inne nowoczesne biurowce. Jesteśmy naprawdę wysoko – 230 metrów.

Jeśli ktoś ma lęk wysokości, to spokojnie, otaczają Was szklane ściany, przez które bezpiecznie i bezwietrznie można podziwiać panoramę: hotel Presidential (dawny Marriott), wspomniany Pałac PKiN, Stadion Narodowy w oddali, centrum handlowe Złote Tarasy, a nawet wieżowiec, w którymi swój aparament ma podobno Robert Lewandowski. Widać trasy prowadzące w różne kierunki świata i pięknie rozświetlone ulice, po których przesuwają się paciorki samochodów, resoraków. Nad nami góruje złowroga szpica – wysoka antena.

Z tarasu widokowego schodzimy schodami kilkanaście metrów niżej do ogrodu, który w okresie letnim to miejsce różnych imprez, koktajl bar, a teraz w okresie noworocznym to instalacje świetlne i urokliwy kawałek do świątecznych zdjęć. Możemy stąd również bliżej poznać stolicę przez dostępną lunetę.

Aby zjechać na dół, trzeba odczekać w kolejce na windę, zależy od pory dnia. Zwiedzanie czynne jest do godz. 22. Na górze znajduje się sklep z pamiątkami i gadżetami oraz restauracja z menu bardziej przekąsowym. Koktajl na takiej wysokości! Czemu nie. Postaramy się wrócić w porze letniej na zachód słońca.
Tata poleca!

Photo: wszystkie zdjęcia TataPoleca.pl Prawa autorskie zastrzeżone.
Więcej zdjęć, wideo i relacji na profilach TataPoleca.pl – FB, Instagram, YouTube i TikTok.



